W końcu, po 16-stu miesiącach od urodzenia naszego synka wywołałam zdjęcia.
Wyszło całe 200!
Wiem, wiem, teraz wszyscy instagramy, instagruki itp.. a ja lubię tą papierową wersję
i cudownie znów było zatracić się i powspominać jak to z taaakiego kilkugodzinnego brzydala
wyrósł taaaaki fajny, mądry i ładny chłopczyk.
Spójrzcie tylko.



