Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wózek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wózek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2013

dziecko prl-u




Siedzę i wspominam...

1. KUKURUKU -  najlepszy wafel  EVER! Ten smak pamietam do dziś, to nie żadne prince polo
czy popularny grzesiek, swoją drogą to do tej pory nie wiem dlaczego nie ma go już w sprzedaży,
z chęcią bym się zaopatrzyła w małe co nieco:)


2. KOLEJKI i jeszcze raz kolejki... 3-cia nad ranem czas START!


3.GRA W GUMĘ pod blokiem - nieskromnie mówiąc byłam najlepsza:),
a guma towarzyszyła mi wszędzie:)


4. KOMUNIJNY PREZENT - absolutny hit, którego niestety nie dostałam:(:(((((
Zzzzzzazdrość, zazdrość zazdrościłam każdemu kto dostał..


5. ZBIERANIE PUSZEK - były efektownym elementem dekoracyjnym każdej młodzieżowej szafy.


6. MIĘSO NA KARTKI, nigdy nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi...
że jak?
mama idzie do sklepu i płaci kartką? wtf?



7. TAKIM CZTEROKOŁOWCEM ŚMIGAŁAM JA:) i wyobraźcie sobie, że pamiętam go do dziś,
miał ładny granatowy kolor plus białe wstawki:)



8. GRA W JAJECZKA - totalne uzależnienie, paluchy bolały, ręka drętwiała,
ale kolejna godzina z głowy:D


9. I na koniec STOISKO DNIA:)



Wszystkie foty ze strony: http://retro.pewex.pl/
Z ogromnym sentymentem wspominam tamten okres, mimo, że byłam bardzo mała pamiętam wiele.

To były czasy... ehhh
 kto pamięta?


poniedziałek, 22 października 2012

Pewnej jesiennej niedzieli...


Wczorajszy, piękny dzień owocował w słoneczne spacery. Mimo, że nie było najcieplej wybraliśmy się na jesienną wędrówkę.
Kacper W. jako, że nie lubi nudy przemieszczał się dwoma środkami transportu. 
Pierwszym z nich był wózek, który jest jego najmniej lubianym pojazdem, a zapięcie go w pasy objawia się ogromnym wyciem.
O ubieraniu nie wspomnę.
Drugim pojazdem był fotelik samochodowy... I cóż mogę napisać?
W foteliku fajnie jest, można troszkę przez szybę poobserwować świat oraz uciąć króciutką i słodką drzemkę, 
bo przecież przy wyciu silnika to najlepszy sen. 
Dodam również, że okno samochodowe to ostatnio nowy obiekt zainteresowań naszego syna. 
Bo wcześniej to tylko w mamę się wgapiał jak w jakiś święty obrazek (a przecież do świętości to daaaleka droga).

Naszym ostatnim nabytkiem małego wędrownika i zdecydowanym faworytem jest nosidełko. 
A uczucie Kacpra w nim można porównać do ryby w wodzie, jest zachwycony! 
Głowa sie kręci we wszystkie możliwe strony. Taka wysokość to już coś! 
Bo na tym etapie rozwoju Kacperka to wszystko lepsze od leżenia na bujaczku, leżaczku, w łóżeczku, na macie, karimacie i przewijaczku 
( te i inne podłogowe zabawy precz!)

A wieczorem odwiedzili nas przyjaciele z Bruniem. Bruno to piesek. 
Niesamowite i pocieszne stworzenie, uwielbiające i kochające dzieci. Pies, którego nie da się nie lubić.
Szkoda, że Kacper jest jeszcze troszkę za mały na wspólne harcowanie, 
ale jak podrośnie to coś czuję, że zapałają do siebie wieelką przyjaźnią.

A dzisiaj ciężki dzień za nami...
Szczepienie...
Bardzo dzielny był... A teraz słodko pochrapuje i stara się zapomnieć o porannej traumie...

 Zapatrzony w dal...
 Niestety, ale nasz ostatni środek lokomocji nie został uwieczniony na powietrzu i dlatego zdjęcie zostało zrobione w domku.